piątek, 26 lipca 2013

Rany Julek!

Już martwiłam się, że w roku Tuwima o Tuwimie niewiele pozycji można znaleźć w księgarniach, a tu  niespodzianka! Pojawiła się na rynku wydawniczym książka dla dzieci autorstwa Agnieszki Frączek pt. "Rany Julek! O tym, jak Julian Tuwim został poetą" z pięknymi ilustracjami Joanny Rusinek.
Książka jest ładnie wydana, w twardej oprawie, ma dość duże litery do czytania. Opowiada o Tuwimie, jakiego nie znamy, o jego dzieciństwie, o jego drodze do zostania poetą. Niezłym ziółkiem był mały Julek i psotnikiem. Uwielbiał zabawy, eksperymenty chemiczne (nie zawsze bezpieczne!). W swoim pokoju hodował węże. Miał różne bziki np. bzik lingwistyczny, pirotechniczny, książkowy, aby w końcu zbzikować na punkcie poezji. Zbierał i kolekcjonował różne dziwne rzeczy. Miał wiele pasji. Nie znosił matematyki, co spowodowało liczne perypetie szkolne. Przeżywał też smutne chwile związane ze swoim wyglądem (co miał na twarzy, pamiętacie?).
I jeszcze na koniec cytat z książki:
I choć pan Tuwim wierszy dla dzieci pisał nie więcej niż było wagonów ze słynną lokomotywą, to one wszystkie tak mocno zapadły nam w pamięć, tak silnie splotły się ze wspomnieniami z dzieciństwa, że...
...choćby przyszło tysiąc pisarzy
i każdy tysiąc strof by wysmażył,
i każdy nie wiem, jak się nadymał,
nikt nie dogoni Julka Tuwima.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz