czwartek, 17 października 2013

Jak dawniej w szkole w Piasku było...

W edukacji trzecioklasistów pojawił się temat związany z dawną szkołą. Postanowiłam to wykorzystać i zaprosiłam panią Helenę Fuchs na spotkanie w klasie, aby opowiedziała o szkole w Piasku z jej lat dziecięcych. Opowieści w wykonaniu pani Heleny w gwarze śląskiej znane są i lubiane przez wszystkich. Wzięła ona już udział w konkursie gwarowym na "Ślązaka Roku", występowała w radiu i na różnych regionalnych imprezach. Tym razem zagościła w naszej klasie.
O  spotkaniu opowiada Martyna:
Dzisiaj  w naszej klasie odwiedziła nas pani Helena Fuchs, która jest absolwentką szkoły w Piasku. pani Helena opowiadała, jak dawniej była nasza szkoła, jakie w niej panowały zwyczaje i tradycje. zadziwiło mnie to, że szkołą mieściła się kiedyś w budynku dzisiejszego przedszkola. Dziwne dla mnie było też to, że dzieci nie miały kiedyś sali gimnastycznej, zeszytów, długopisów oraz piór. Pani Helena pisała blajsztiftem czyli dzisiejszym ołówkiem. Podobał mi się koncert, jaki dał nasz gość. jej ubiór też był ciekawy. Podobno w takim samych chodziła moja prababcia. Bardzo podobało mi się spotkanie z panią Heleną.
oraz Tomek:
Dnia 16 października odwiedziła nas w klasie pani Helena Fuchs, ciocia Maksia. Nasz gość opowiadał, jak było w szkole po wojnie. Dowiedzieliśmy się, że zniszczono bibliotekę i spalono książki. Do szkoły po wojnie najpierw chodziło się trzy miesiące. Dzieci nosiły specjalne tabliczki do pisania, na których były druciki z mokrą i suchą szmatką. Później uczniowie mieli pióra, ale nie wyglądały one tak, jak teraz. Miały drewnianą rączkę i zamaczało się je w kałamarzu z atramentem. 
Nasza wychowawczyni przyniosła kartki z pamiętnika pani Heleny, które wiszą na naszym szkolnym korytarzu. Na koniec zrobiliśmy kilka pamiątkowych zdjęć. Spotkanie z naszym gościem było bardzo interesujące. Pani Helena opowiedział nam wiele ciekawych rzeczy z przeszłości.


Opowiada również Julka:
W środę odwiedziła nas pani Helena Fuchs. Pani Helena by ła kiedyś uczennicą naszej szkoły. Opowiadała nam o wspaniałych wieczornych lekcjach astronomii, o nauce pielęgnacji warzyw i owoców w ogródkach szkolnych. Mówiła nam, że w czasie prac na roli np. wykopków dzieci miały wolne od szkoły i pracowały z rodzicami w polu. Bardzo mi się podobało, jak dzieci same zorganizowały bibliotekę, zbierały książki, zniszczone naprawiały robionym klejem, a potem oprawiały w szary papier. Myślę, że dzisiaj mało kto chciałby się tym zająć. Z sal lekcyjnych dzieci zawsze wychodziły parami, a przerwy spędzały na podwórku. Wokół szkoły rósł piękny żywopłot. Lekcja była ciekawa, mam nadzieję, że pani Helena jeszcze nas kiedyś odwiedzi .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz