czwartek, 10 października 2013

Podpłomyki w Chlebowej Chacie

Za nami wycieczka do Chlebowej Chaty. Robienie podpłomyków, ich pieczenie i jedzenie było najsympatyczniejszym momentem wycieczki. Podpłomyki to bardzo proste pieczywo (maka, sól i woda) w formie cieniutkiego placka. Wypiekane były już przez dawnych Słowian na rozgrzanym kamieniu lub blasze. Trzecioklasiści umyli ręce (higiena rzecz najważniejsza!). Następnie zostali zaproszeni do stołu posypanego mąką. Otrzymali kawałek ciasta przygotowanego przez instruktorkę. Każdy miał za zadanie ugniatać całą dłonią ciasto tak, aby powstał cieniutki placek. Nie wolno było ciasta bić. Potem każdy placek na otwartych dłoniach powędrował na chlebową łopatę (taką, na której do pieca powędrowała Baba Jaga) i prosto do rozgrzanego pieca... Piec wcześnie oczyszczony został w środku specjalnym (domowej roboty) mopem (?!). Po minucie pachnące podpłomyki wędrowały na talerzyki. Na stole do podpłomyków czekały: masełko domowej roboty, miód i smalec oraz kawa zbożowa z mlekiem. Wszystkim bardzo smakował poczęstunek. Głodomory mogli upiec jeszcze jeden podpłomyk. Prawie wszyscy skorzystali z tej możliwości.




2 komentarze:

  1. Świetne miejsce, nie znałam go. Muszę zapamiętac, bo dzieciakom na pewno się tam podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja babcia piekła dla mnie takie podpłomyki na blasze. Nie miała wtedy kuchenki gazowej, tylko piec chlebowy. Wspaniałe wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń