piątek, 31 stycznia 2014

Lubię wracać...

... do  wywiadu, którego udzieliła pani profesor dr hab. Edyta Gruszczyk Kolczyńska, a znalazłam go w internecie. Jej wypowiedź uzmysławia mi, że nie wszystko dzieje się tu i teraz, ale wszystko dzieje się we właściwym czasie. Niektórzy już w wieku dziecięcym wykazują swoje uzdolnienia, niektórzy pokażą je dopiero jako dwudziestolatki. Inni objawią swe atuty dopiero w wieku dojrzałym. Bo uzdolnienia ujawniają się zgodnie z rytmem zegara biologicznego. Bo tak jesteśmy skontruowani, praca naszego umysłu podlega zmianom, przechodzi z jednego poziomu na drugi. Naukowo udowodnił to i opisał Piaget, na którym opiera się koncepcja wspierania rozwoju umysłowego dzieci reprezentowana przez panią profesor. 
I tak u maluchów możemy odkryć talent muzyczny, plastyczny czy uzdolnienia ruchowe. Dwudziestolatek może zaskoczyć nas osiągnięciami matematyczno - przyrodniczymi i dokonać wielkich odkryć. Po trzydziestce rodzą się umysły dobrych pedagogów, polityków, prawników. A po sześćdziesiątce następuje czas filozofów i pisarzy.

Wszystko jest relatywne – także osiągnięcia. Może sukces nie musi mieć materialnej postaci. Czyż  nie najważniejsze jest po prostu szczęśliwe życie? A może zdolność do miłości jest najważniejsza? Albo radowanie się wszystkim dookoła? Idąc na skróty, myślimy -  wysokie IQ, sukcesy w nauce, w studiach,  zapewnią dziecku szczęście. A ja myślę, że aby dzieci stały się szczęśliwymi dorosłymi, trzeba zadbać, żeby ich umysły były piękne, co niekoniecznie oznacza – przepełnione książkową wiedzą. 
(prof. Edyta Gruszczyk -Kolczyńska)

Cały wywiad ukazał się w "Przekroju", a możecie go przeczytać tutaj: KLIK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz