niedziela, 23 lutego 2014

W pogoni za wynalazkami...

Schemat jest zawsze taki sam. Buntujemy się (mniej lub więcej) przeciwko nowościom, odcinamy się od nich, krytykujemy, wyrażamy swoje obawy, generalnie jesteśmy "na nie". Mija trochę czasu i bez szemrania kupujemy, wychwalamy i żyć bez nich nie umiemy. Pamiętam swój opór wobec telefonu komórkowego: i szkodzi, i kosztuje, i zniewala, i przeszkadza. No jakże to, do tej pory komórek nie było i ludzie jakoś żyli?  Kiedy to było? Dziesięć, dwanaście lat temu. Dziś telefon komórkowy jest czymś niezbędnym i ma go każdy członek rodziny. Życie bez zmywarki? Bez czajnika bezprzewodowego? Bez komputera? Bez ładowarki? Co to, to nie...
A trzecioklasiści udali się na miniwyprawę po szkole w pogoni/w poszukiwaniu wynalazków. Była to interesująca wyprawa, bo odwiedziliśmy różne miejsca i zobaczyliśmy kilka oznak nowoczesności. Niektóre starsze, niektóre młodsze wynalazki, ale jakże potrzebne, wręcz niezbędne we współczesnej szkole.
Karolina przedstawiła nam prezentację na temat Mercedes Benz Muzeum, które zwiedziła, a które przedstawia historię przemysłu samochodowego.




A w moim tablecie w jednej aplikacji całe mnóstwo wynalazków...
Lupa, timer, linijka, kątomierz, lustro, kalkulator, notatnik, dyktafon, miernik poziomu hałasu i wiele innych, których jeszcze nie zdążyłam przetestować...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz